DNA i kryzys tożsamości

Już od jakiegoś czasu staram się odnaleźć korzenie moich przodków. Jest to trudne zadanie z wielu względów. Urodziłam się w Miłejszunach, polskiej miejscowości, obecnie położonej w ramach granic Białorusi. Sięgając dalej do historii, folwark ten był siedzibą polskiej szlachty, która na mocy Unii Lubelskiej 1569r uzyskała prawo zakupu dóbr i osiedlania się na ziemiach litewskich.

Rzeczpospolita Obojga Narodów w 1569r

Nowe granice Polski, ustalone på drugiej wojnie światowej spowodowały wielkie przemieszczenia i migracje ludności. Polacy, mieszkańce Kresów Wschodnich, zostali przymusowo wysiedlani z ich ziem ojczystych i osadzani na tzw Ziemiach Odzyskanych.

Tak więc moja rodzina, pozbawiona wszystkiego, osiedliła się początkowo na Mazurach a po dziesięciu latach w Szczecinie, zwabiona możliwościami lepszego bytu. Ale to jest już inna historia.

Powracając do testu DNA. Zrobiłam go z ciekawości, szukając potwierdzenia opowiadań mego ojca o jego rzekomych francuskich korzeniach. Nazwisko Degis mogło być spolszczone np De Gis lub inne.

Niewiele dokumentów zachowało się w aktach rodzinnych. Na dzień dzisiejszy odnalazłam kilka ważnych w internecie ale do archiwum na Białorusi jeszcze nie dotarłam.

Z ogromną ciekawością otworzyłam mail zawierający rezultat testu DNA. Moje zdumienie nie miało granic. Pomyślałam, że to musi być pomyłka. Niestety lub stety, DNA nie kłamie. Nagle moja polska tożsamość uległa radykalnej zmianie.

Otóż, w 93,4% jestem Litwinką a Polką tylko w 6,6%. O francuskich korzeniach nie ma śladu. Jak to jest możliwe? Od dziada i pradziada w domu posługiwano się tylko j. polskim. Uczono się go nawet w tajemnicy gdy został zabroniony w okresie Cesarstwa Rosyjskiego. Nikt nie znał litewskiego. Miłejszuny zamieszkiwały tylko rodziny polskie. Ale końcówka -is w nazwisku Degis świadczy jednak o pochodzeniu litwskim a nie francuskim. Inne nazwiska moich pradziadków to Bobojć, Łapuń, Żdanowicz.

Obecnie jestem na etapie zaakceptowania nowej tożsamości ale jest to trudny proces. Oprócz DNA nic mnie z Litwą nie łączy. Staram się zrozumieć kolejność losów moich przodków. Wyczytałam z historii polsko-litewskiej, że w okresie dominacji polskiej, Litwini często przyjmowali obywatelstwo polskie. Nie mam zielonego pojęcia w jakim stopniu dotyczy to mojej rodziny.

Prośba do czytelników, jeżeli posiadacie jakąkolwiek wiedzę na ten temat to bardzo proszę o komentarz.

Opublikowano Aktualności | 3 Komentarze

Dzień i Noc

IMG_20180203_191156.jpg

Przyszedł Dzień
Nieproszony
Z prawdy obdarty
Pod szatą miłości
Nagi

Pożegnał Noc
Jawą się otulił
Dreszczem rozstania
Wstrząśnięty
Zamilkł

Krople wody
Łzami oblały świt
Mówił
Złowieszczo
Już nigdy

A wieczorem
Znów
Przywitał Noc
Padł w jej ramiona
Wyszeptał
Kocham cię
Od nowa.

Noname

Opublikowano Carpe diem, Poezja | Otagowano | 1 komentarz

Mimo pandemii

Wędruje po drodze bez początku i końca
Zagubiona w myślach, o  pierzchliwym sercu
Żegna promienie zachodzącego słońca
Leżąc na łące jak na ślubnym kobiercu.

„Przyjdź do mnie, czekam z utęsknieniem!”
Doleciał figlarny szept, lekki i bliski
Zjawiskowa szata otuliła słodkim wspomnieniem
I zawirował wiatr, w dotychczas nie zmąconej ciszy.

Budzi się, nowy dzień słońcem się ozdobił.
Będzie dziś gorzej czy lepiej? Myśli posępne
Ciepły promyk pieszczotliwie twarz przywitał
I o cudo! Życie naprawdę jest piękne!

Noname

Opublikowano Carpe diem, Literatura, Poezja, Przaroda | 9 Komentarzy

Dzień Matki

Po bardzo długiej przerwie, powracam na łono bloga właśnie dzisiaj, aby uczcić  dzień wszystkich matek na świecie. Nie umniejszając roli ojca, jestem jednak skłonna stwierdzić, że świat opiera się na matkach. Nasza miłość do dzieci jest bezgraniczna i bezwarunkowa.

Mama moja już od dawna nie żyje ale nadal odczuwam jej brak. Odwiedzając Polskę, mieszkanie jej wydaje się wciąż puste. Dożyła sędziwego wieku, 91 lat. Nawiedziła ją lekka demencja starcza. Często wracała wspomnieniami do swojej młodości. Pod koniec pakowała się i czekała na powóz, który miał ją zawieść do stron rodzinnych, do matki. Gdy odeszła napisałam wierszyk:

So good bye…

You have been on your way
for a quite many years.
Long before you left this world
for a better place.

All dressed up every single day,
with funny bags by your side,
you were waiting for a carriage
to bring you home again.

Now when the carriage came at last,
smiling, you open the door to the other side.
No regards, no more sorrow and pain,
you did it your way.

And now I see myself through your broken mirror,
trying to understand the meaning of my life
and now I see the land over the rainbow
so bright and clear, so heavenly nice.
So good bye my one and only Mother
until we meet again.

You lived a very long live,
doing your out most and the best.
Still I remember, and I feel
the worm touch of your hands.

Life was not very good to you.
You had to struggle every day
to keep the wedding promise
for better and the worst.

This is the story of your life
you told us until the very end.
The god parts and the bad ones,
and some you forgot.

And now I see myself through your broken mirror,
trying to understand the meaning of my life
and now I see the land over the rainbow
so bright and clear, so heavenly nice
so good bye and sleep well my one and only Mother 
until we meet again.

Dzień Matki

Ja z mamą Kazimierą, jeszcze w pełni wieku. Z prawej u góry babcia Władysława, na dole babcia Klara, matka ojca.

Luc4Nina1Kazia-Kol

Mama Kazimiera, ja i młodsza siostra Janina.

Jestem też matką i babcią, zresztą bardzo szczęśliwą. Ubolewam teraz nad niemożliwością spotykania się z rodzinką z powodu koronawirusa. Zgodnie z poleceniem odizolowałam się na daczy, w lesie i czekam na lepsze czasy a dokładnie na szczepionkę. Niestety, Szwecja przyjęła złą strategię na tego wirusa skutkiem czego śmiertelność jest jedna z najwyższych w całym świecie. Należy być bardzo ostrożnym.

W obecnych wirusowych czasach wiele firm plajtuje ale kwiaciarnie zwiększyły znacznie swój obrót.

Morsdag

Opublikowano Aktualności | 9 Komentarzy

Chrzest – obrzęd wyznania wiary

Chrzest – w chrześcijaństwie obrzęd nawrócenia i oczyszczenia z grzechów, sprawowany na polecenie samego jego założyciela Jezusa Chrystusa. Jest to obrzęd wyznania wiary, czyniący członkiem Kościoła-Ciała Chrystusa” https://pl.wikipedia.org/wiki/Chrzest

Mimo lub być może dzięki sekularyzacji społeczeństwa, tradycje związane z chrztem i ślubem kościelnym sięgają szczytów również i w Szwecji. Osobiście wzięłam tylko ślub cywilny natomiast dzieci zostały ochrzczone ale nie z przekonania, po prostu dla tradycji i respektu wobec rodzin z mojej strony i męża. Obecnie wzrasta zainteresowanie cywilną formą „chrztu”, czyli ceremonią nadania dziecku imion przez urzędnika państwowego. W ten sposób został „ochrzczony” mój wnuk Vincent.
DSC_0130
Byłam bardzo wzruszona tą ceremonią, jej prostotą, swojskością, szczerością. Odbyła się ona w ogrodzie, w piękną lipcową sobotę 10 lat temu z udziałem rodzin i przyjaciół.

Oczywiście chrzest kościelny też ma swoje zalety szczególnie dla ludzi wierzących. Nie twierdzę, że jestem niewierzącą, jestem po prostu niereligijną. Mam swoją wiarę ale nie jest ona związana z kościołem.

No, ale odbiegłam od tematu. Otóż 15 czerwca, w dniu ukończenia pięciu miesięcy, maleńka Elise została ochrzczona w Kościele Mariackim w Sigtuna z XIII wieku. Piękny kościół, słoneczna pogoda, ciepła atmosfera, nowoczesny pastor i przede wszystkim Elise – oto składniki wspaniałego dnia, który na zawsze zakodował się w mojej pamięci.

SONY DSCIMG_20190615_105922_korrIMG_20190615_110159
IMG_20190615_110646_korrElise, córka Lucy i jej mąż Martin. Elise, jest dziesiątą osóbką, chrzczoną w tej sukieneczce. Poprzednicy to moje dzieci i wnuczki.

chrzest LucyChrzest LucyIMG_20190615_111900IMG_20190615_111914IMG_20190615_111930IMG_20190615_112724_korrP1210638_korrBabcie.IMG_20190615_113035_1IMG_20190615_113332Już po wszystkim.IMG_20190615_122811Był też tort i prezenty.

Opublikowano Aktualności, Szwecja, tradycje | Otagowano , | 22 Komentarze

Zielone Świątki na łonie Skanii

Dzisiaj dałam się namówić znajomemu na wycieczkę po Skanii. Byłam mu za to wdzięczna ponieważ nigdy nie odwiedzałam tych okolic mimo, że położone są tylko w ganicach 20 km od Malmoe. Było tym bardziej ciekawie, gdyż znajomy spędził tam swoje dzieciństwo i napisał o nich powieść, częściowo autobiograficzną pod tytułem Cienie nad równiną (Skuggor över slätten).

W rzeczy samej, Skania to przepiękna równina, szczególnie w dniu słonecznym jak dzisiaj, o przejrzystym powietrzu, umożliwiającym wzrokowi sięgnąć aż po Kopenhagę.

IMG_20190609_164142IMG_20190609_154225Kościół w którym pastorem był ojciec znajomego.

IMG_20190609_151931Prästgården czyli Probostwo

IMG_20190609_152345Dom dzieciństwa znajomego, który już wielokrotnie zmieniał właściciela.

IMG_20190609_152359Pogawędka o dawnych czasach z obecnym właścicielem.

IMG_20190609_152620Skorzystałam z okazji i poszłam za dom aby uwiecznić na zdjęciu ten wspaniały 400-letni dąb.

IMG_20190609_145254
Dookoła soczystą trawą pokryte łąki, gdzie pasą się głównie konie.

WhatsApp Image 2019-06-09 at 23.13.37WhatsApp Image 2019-06-09 at 23.13.49IMG_20190609_154754WhatsApp Image 2019-06-09 at 23.14.19IMG_20190609_145233IMG_20190609_164149WhatsApp Image 2019-06-09 at 23.14.29Równina jak okiem sięgnąć.

IMG_20190609_150633_1IMG_20190609_150425IMG_20190609_150338I maki czerwone.

IMG_20190609_143624IMG_20190609_144057

IMG_20190609_144249IMG_20190609_144827Powyżej Månstorps gavlar – Månstorp to dawne gospodarstwo z czasów średniowiecza. W źródłach pisanych obiekt ten figuruje od XV wieku. Więcej informacji na poniższym zdjęciu.

IMG_20190609_144009

 

Opublikowano Aktualności, Carpe diem, Przaroda, Szwecja, turystyka | Otagowano , , , , | 10 Komentarzy

WRITING IS THE ART OF BRINGING TO LIGHT, WHAT PREVIOUSLY WAS HIDDEN WITHIN YOURSELF.

Ten wpis dedykuję wszystkim blogowiczom. Jest w nim wiele mądrości, refleksji i uwag na temat ubierania myśli w słowa. Owocnego czytania!

Kone, Krusos, Kronos

Old Typewriter

Please, Put It On Writing

Words are easily spoken.

And be swept by a gust of wind
So swiftly, and end nowhere…

Never reaching the ear,
To the one you intended,
Or bounce aimlessly,
And reach the wrong person.

If you write it instead,
Maybe one day, someone
May read it.
And the words
May grow like a seed,
Nurtured by a thirsty
Soul.

So, please write me
Even a line will suffice,
To who is in need of
Those words.
In truth, it may take
Some time,
Maybe centuries,
Before finding an echo,
And do not run into
The burning book crowd.

We need to say it,
So lets talk writing it,
To express what it’s hidden
And bring it out,
Since even you
May had ignored it.

Thoughts are difficult
To express with words,
In writing you can go back
And correct it,
But never so,
A word…

View original post 1 284 słowa więcej

Opublikowano Aktualności | 7 Komentarzy

PIONIER 1907 – najstarsze kino na świecie

Idąc Al. Wojska Polskiego w Szczecinie nie sposób jest nie zwrócić uwagi na najstarsze kino na świecie Pionier 1907. Będąc dzieckiem chodziłam tutaj często na dziecięce i młodzieżowe filmy.

IMG_20190528_125853

Wiele wskazuje na to, że to właśnie to szczecińskie kino (gdy nosiło jeszcze nazwę Odra) uwiecznił poeta Konstanty Ildefons Gałczyński w swoim nastrojowym wierszu Małe kina z 1947, pisząc m.in.:


Najlepsze te małe kina
w rozterce i w udręce,
z krzesłami wyściełanymi
pluszem czerwonym jak serce.
(…)
najlepsze te małe kina,
gdzie wszystko się zapomina;
że to gospoda ubogich,
którym dzień spłynął źle.

pic03
pic01

„Kino „Pionier” oficjalnie działa od 26.09.1909 roku. Zostały jednak znalezione dokumenty potwierdzające jego jeszcze dłuższą historię -1907 rok. Twórcą kina i jego pierwszym właścicielem był Otto Blauert, który bardzo szybko sprzedał je Albertowi Pietzke. Od 1999 roku współwłaścicielami są: Jerzy Miśkiewicz oraz Wacław Szewczyk.Kino wielokrotnie zmieniało nazwę :”Weltkinotheater”, „Odra” i ostatecznie od 1950 roku nosi nazwę „Pionier”.

W sierpniu 2005 roku do Szczecina dotarły wspaniałe wieści z za kanału La Manche. Pionierowi został przyznany tytuł najstarszego nieprzerwanie działającego kina na świecie. Poniżej znajduje się certyfikat wystawiony przez Guinness World Records.JoannaRozanska1

Pionier od samego początku wyróżniał się własnym klimatem. Nawet po kompleksowym remoncie w 2002 roku, podczas którego wyposażono sale w nowoczesny sprzęt, kino nie straciło swojego uroku.

Ostatnie lata pokazały, że Kino Pionier to wyjątkowe miejsce o ugruntowanej pozycji na rynku. Pionier został przyjęty do prestiżowej sieci Europa Cinemas oraz sieci Kin Studyjnych.

Kino posiada 2 sale: salę główną /historyczną/ oraz „Kiniarnię” – powstałą w 2002 roku. Jest ona jak gdyby połączeniem kina i kawiarni – powrotem do początków XX w. Siedząc przy stoliku przy kawie, herbacie czy też lampce wina oglądamy film z projektora, który stoi w sali. Przy dźwiękach pianina /wyprodukowanego w Szczecinie w 1898 roku/, wyświetlane są filmy nieme.

Obie sale przystosowane są do organizacji kameralnych imprez z wykorzystaniem najnowocześniejszych nośników audiowizualnych.

Unikamy wielkich komercyjnych produkcji. Nasz główny repertuar to kino europejskie, azjatyckie, południowo-amerykańskie .Chcemy pokazywać ambitne kino dla ludzi, którzy widzą w filmie nie tylko rozrywkę. I to wszystko bez pop-cornu, bez mlaskania…..”

http://www.kino-pionier.com.pl/nasze-kino

Opublikowano Film, Historia | Otagowano , , , , | 11 Komentarzy

Szczecin – moja oaza

Przede wszystkim chcę przeprosić za brak mojej reakcji na komentarze za które bardzo dziękuję i obiecuję odpowiedź. Ostatnio rzadko zaglądam do bloga z powodu wypełnionego po brzegi harmonogramu. Ale póki co uciekłam do Szczecina na wypoczynek. Tutaj zawsze czuję się jak w domu.

IMG_20190523_102708

IMG_20190523_095311

Jak już wspominałam spotykają mnie ciągle jakieś przygody, dobre i złe. Do tych ostatnich zaliczam definitywnie zdarzenie w dniu przyjazdu. Otóż jadę zwykle promem z Ystad do Świnoujścia gdzie podstawiony jest minibus do Szczecina.  Prom przypływa o 20.00 a minibus odchodzi o 20.30. Rezerwacji dokonałam w Ystad przy bukowaniu biletu. Szybko, sprawnie, wygodnie i bezpiecznie. Tak zawsze było ale czasy się zmieniają.

Czekałam na ten minibus firmy Emil 40 min, mając nadzieję, że to tylko opóźnienie. Mówią, że nadzieja jest matką głupich. Zgadza się. Przez nią zostałam na przysłowiowym „lodzie”. Bus nie przyjechał, w Unity Line odrzekli się odpowiedzialności, ostatni pociąg do Szczecina odjechał. Taksówki stały ale bez kierowców, pewnie zakończyli swój dzień pracy. Przedzwoniłam na reklamujący się numer taksówki. Godzina zbliżała się do 22.00. Miły pan odebrał telefon, współczuł mnie ale niestety nie mógł mnie służyć pomocą. Poradził abym poszła na stację autobusową na przeciwko stacji kolejowej. Po raz trzeci udałam się tam z bagażem i językiem po pasy. Autobusy były ale stały zaparkowane na noc. Robiło się już ciemno, wszędzie pustki i ogarnął mnie lekki strach. Następny pociąg odchodził o 4-tej nad ranem. Postanowiłam wrócić na terminal promowy i tam poczekać. Szłam powoli, zmęczona i bardzo zła. Aż tu nagle widzę na postoju wolną taksówkę. Prawie pędem podbiegłam i zapytałam czy zawiózłby mnie do Szczecina. Z wielką ulgą usłyszałam „tak”. Tak więc do domu i tak dojechałam szybko, wygodnie i bezpiecznie ale z uszczuplonym portfelem. Pomyślałam, że mogło być gorzej.

Sprawdziłam online firmę Emilbus i okazało się, że ich busy już nie kursują wieczorami. To dlaczego, u licha, w Unity Line w Ystad nie poinformowano mnie o tym??????? Dokonano rezerwacji na nie chodzący minibus!!!!!!

IMG-20190517-WA0040Zdjęcie z przed kilku dni z pięknie kwitnącym rzepakiem otaczającym mały biały domek.

Opublikowano Aktualności, Carpe diem, Polska, Szwecja, turystyka | Otagowano , , , , | 7 Komentarzy

Cd nie nastąpił!

Ale wkrótce nastąpi. Chwilowa przerwa z relacji pobytu w tym wspaniałym mieście, Waszyngtonie,  nastąpiła z powodu nieprawdopodobnego zdarzenia, oceniając cyfrowo to 1:1000000, skromnie licząc. Ale nie dziwię się, bowiem mnie się ciągle coś niezwykłego przydarza. A było to tak.

Nastał dzień 26 kwietnia (też nazwa mojej ulicy w Szczecinie), piątek, piękna pogoda. Budzę się wcześnie, psychicznie przygotowana do kolejnej rantki ze stolicą USA, Waszyngtonem. Prezydent wcześniej odmówił spotkania (nie spodobało mu się moje miejsce zamieszkania) ale pozwolił zrobić zdjęcie Białego Domu na odległość, dużą odległość, i jakby na złość oświadczając flagą, że jest w domu. A miałam taką ochotę na zwiedzenie tej posiadłości, w której mieszkało 44 prezydentów. Ciekawa byłam jak ten 45-ty się urządził.

IMG_4995
Zbliżyłam WH dzięki mojej świetnej kamerze posiadającej 30-krotny zoom optyczny.

Następny obiekt do zwiedzania padł na Kapitol Stanów Zjednoczonych – budynek położony na Wzgórzu Kapitolińskim, pełniący funkcję siedziby Kongresu Stanów Zjednoczonych. Tutaj, pomyślałam, też jest władza i moc.

Muszę przyznać, że budowle w Waszyngtonie zapierają dech w piersi i wielkością i wykwintnością i elegancją i wszystkim tym co jest piękne. Nie jestem wysoka ale tutaj, wobec tych cudów architektonicznych zmalałam do poziomu co najmniej kilkoletniego dziecka. Ale o Kapitolu w innym wpisie.

Po godzinnym zwiedzaniu wspaniałych sal Kapitolu poszłyśmy podziemnym tunelem do Biblioteki Kongresu.

IMG_20190426_142706IMG_20190426_150337

Zostałyśmy kompletnie zauroczone tym wspaniałym miejscem.

IMG_20190426_144150IMG_20190426_144458IMG_20190426_145847IMG_20190426_145708

IMG_20190426_144629

Gwoździem wizyty w Bibliotece stanowiła oryginalna Biblia Gutenberga. Z wielkim entuzjazmem ustawiłam się przed gablotą i robiłam zdjęcia.

photo_2019-04-27_15-42-10

Nie było to takie  proste ze względu na odbijające się w szybie światło co widać na komórce. Poza tym chciałam uchwycić na jednym zdjęciu i Biblię i figurujący nad nią napis. Aby to osiągnąć schyliłam się i w następnej sekundzie

photo_2019-04-26_21-58-37
Córka robiła mi w tym czasie zdjęcia „na zapleczu”.

poczułam uderzenie w czoło prawym stożkiem. Krew się natychmiast polała, jak zwykle obficie z czoła, zrobiło się tłoczno dookoła, córka pomogła mi usiąść na pobliskiej ławie. Przybiegła straż, ktoś zadzwonił po pogotowie, dołączyło też dwóch oficerów i lekarz. Spisano moje dane osobiste, wyskanowano paszort. Nic mnie nie bolało ale byłam w widocznym szoku. Lekarz zbadał ciśnienie (okazało się wysokie), opatrzył ranę i stwierdził, że nie było potrzeby jechać do szpitala ale polecił zastrzyk przeciwko tężcowi. Obiecałam, że to zrobię.

IMG_20190426_153525

W między czasie, córka skontaktowała się ze szwedzkim SOS, który pilotował nas przez cały wieczór. Skierowano nas do pobliskiej przychodni, gdzie lekarz mnie zbadała i poleciła wizytę na pogotowiu, aby tam zbadano mnie dokładniej. Dowiedziałam się, że objawy takiego wypadku różnią się zależnie od wieku. W zaawansowanym nie pojawiają się objawy wstrząsu mózgu takie jak, omdlenie czy wymioty dlatego też trudno jest określić stan pacjenta. Lekarz SOS potwierdził też konieczność dalszych badań. Po otrzymaniu zastrzyka przeciw tężcowi i uiszczeniu opłaty za tą całą przyjemność (do zwrotu przez ubezpieczenie): wpis 140 US dollar, zastrzyk 100 US dollar. udałyśmy się taksówką do szpitala Johns Hopkins.

IMG_20190426_205207

Po wypełnieniu formularzy umieszczono nas na oddziale pogotowia.

IMG_20190426_205711

photo_2019-04-27_15-42-11 (3)

Badania poszły szybko i sprawnie, łącznie z MRI (Rezonans magnetyczny). Rankę zszyto i około północy wróciłyśmy do domu. Opuszczając szpital, lekarz poinformowała, że rana na czole spowoduje spływ krwi na policzki, co się sprawdziło kilka dni później.

photo_2019-05-05_00-49-40kor

Oto jak wyglądałam wczoraj. Ranka się ładnie zagoiła ale twarz wygląda fatalnie. Noszę okulary od słońca ponieważ ludzie się oglądają podejrzewając pobicie.

Po wypadku zrobiłyśmy dzień odpoczynku a potem dalej zwiedzałyśmy Waszyngton. Więc CD relacji z wycieczki do Waszyngtonu nastąpi wkrótce.

Opublikowano Aktualności, Carpe diem, Historia, Malarstwo, Przodkowie, turystyka, USA, Zdrowie | Otagowano , , , , , | 17 Komentarzy